Press "Enter" to skip to content

Deflacja a kredyty…

Pierwszy raz od czasów tzw. „wolnej Polski” mamy do czynienia z deflacją. Kilka miesięcy temu (jeśli dobrze pamiętam to w sierpniu 2014 roku) GUS podał informację że ceny produktów spadły a tym samym – przynajmniej w teorii – nasze portfele „utyły”. Okazuje się jednak, że deflacja ma znacznie głębszy wpływ na naszą gospodarkę. Chodzi konkretnie o osoby które inwestowały w lokaty i rachunki oszczędnościowe bądź zaciągały kredyt. Czy w takim razie mamy powody do obaw?

Wszyscy wiemy jak to wygląda w przypadku osób oszczędzających na lokatach. Jeszcze kilka lat temu nikogo nie zdziwiła lokata o rocznym oprocentowaniu wynoszącym 7 procent. Dziś, trudno znaleźć taką, której oprocentowanie przekroczy 3 – 4 procent, choć oczywiście wiele banków w swoich ofertach przygotowało lokaty na 4 procent, lecz jedynie dla nowych środków. W przypadku kredytów jest trochę inaczej.

Na pierwszy rzut oka sytuacja osób zaciągających kredyt wygląda bardzo ciekawie. Według danych serwisu Bankier.pl stopa procentowa WIBOR (po jakiej banki udzielają pożyczek innym bankom) na początku roku 2015 wyniosła jedynie 2,06 %. W porównaniu np. z początkiem czerwca 2014 roku jest to ogromny spadek. Właśnie w czerwcu stopa WIBOR utrzymywała się na dość wysokim (i przede wszystkim stałym) poziomie około 2,72 %. Tak duży spadek oznacza, że kredyty będą znacznie tańsze co wiąże się ze wzrostem zdolności kredytowej naszego społeczeństwa.

Żeby nie popaść w hurraoptymizm, musimy uwzględnić długotrwałe skutki powyższego stanu. Deflacja, to poważne zagrożenie dla gospodarki państwa. Pieniądz zwiększa swoją wartość, co zachęca wielu klientów banków do zaciągania kredytów. Zwiększone zainteresowanie ofertami kredytowymi skutkuje zmniejszeniem płynności finansowej banków i parabanków (co zresztą zauważyliśmy już na przykładzie kilku naszych SKOK-ów). Brak napływających dewiz a co gorsza – ich wycofywanie – jeszcze bardziej potęguje niekorzystną sytuację banków.

Deflacja to również zagrożenie dla wielu miejsc pracy, szczególnie w sferze bankowości. Zmniejszenie oprocentowania kredytów, wiąże się również z mniejszymi wpływami, co na koniec każdego roku trzeba uwzględnić w bilansie. Zmniejszone przychody muszą być czymś pokryte. Jeśli bank nie chce jeszcze bardziej pogarszać swojej sytuacji ekonomicznej, musi „domknąć” rok za pomocą bardziej restrykcyjnych narzędzie – np. zwolnień.

Podsumowując, obecna sytuacja w polskiej gospodarce nie prowadzi do niczego dobrego. Deflacja, o której tak często wspomina się w samych superlatywach, w dłuższym czasie będzie prowadzić do poważnej destabilizacji, nie tylko na rynku finansowym ale też na rynku pracy (co przeniesie się na całą gospodarkę). Czy można jeszcze odwrócić ten trend? Wszystko zależy od naszych władz – przecież gospodarkę można stymulować. Jeśli odpowiednio wzmocnimy nasze przedsiębiorstwa staną się one silniejsze wobec swoich europejskich konkurentów. W ten sposób zwiększymy popyt również i na nasze towary, które (uwzględniając prawo popytu i podaży) będą powoli drożeć co wyeliminuje deflację. Dalsze zachęcanie podatników do zawierania umów kredytowych poprzez zmniejszanie stóp procentowych nie przyniesie spodziewanego zysku. Dlatego więc, zanim zaczniemy liczyć nasz „zysk deflacyjny” weźmy pod uwagę że stan ten nie jest dla naszej gospodarki pomyślnym.